Blog post

MIŁOŚĆ I ZWIĄZKI, CZ. 1

14 lutego 2019Anna Ratajczak

 

Nasze związki miłosne są dla nas bardzo ważne. Często relacja z partnerem ma wpływ na to w jakim stopniu czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Zazwyczaj to właśnie w związku przeżywamy najpiękniejsze oraz najtrudniejsze emocje. Partner staje się dla nas jedną z najważniejszych osób w naszym życiu, a „najsilniejsze emocje są zarezerwowane dla najbliższych”. Zarówno wiele badań psychologicznych, jak i zdrowy rozsądek, podpowiadają, że człowiek ma w sobie głęboką, niezbywalną potrzebę bycia w relacji z drugim człowiekiem.

Bert Hellinger pisze o tym tak: „Związek kobiety i mężczyzny jest spełnieniem życia. Dziecko, a potem młody chłopiec i młoda dziewczyna rozwijają się do związku z partnerem. To jest cel. Niektórzy rozwijają się, żywiąc wielkie oczekiwania względem związku. Te wysokie oczekiwania są uzasadnione. Albowiem związek, jeśli się uda, jest apogeum, najwyższym punktem życia. W tym kierunku wszystko się rozwija”. Z punktu widzenia biologii i zadania przekazania życia dalej na pewno wszyscy się z tym zgodzimy. Z punktu widzenia realizacji potencjału człowieka w zachodnim społeczeństwie wypowiedź ta może natrafić na pewien opór. Wiele osób powie: „Nie trzeba być w związku, żeby być szczęśliwym”.

Badanie poczucia szczęścia człowieka nie jest łatwe. Po pierwsze trudno jest zdefiniować, co to znaczy „być szczęśliwym”. Różne definicje szczęścia biorą pod uwagę takie zamienne jak: najczęściej odczuwane emocje, ocena poznawcza, czyli to czy ktoś uważa sam siebie za szczęśliwego oraz ocena funkcjonowania, czyli zadowolenie z różnych aspektów i sfer swojego życia. Po drugie badania takie prowadzi się zazwyczaj w oparciu o subiektywne oceny i wypowiedzi osób badanych. Ludzie dokonują ocen na podstawie posiadanych danych (np. swoich doświadczeń z przeszłości), robią to w określonym kontekście (np. porównując się do innych), przeżywają emocje o różnej intensywności, mają różne systemy wartości – nie ma żadnej pewności co do tego czy dwie osoby, które mówią „jesteśmy bardzo szczęśliwe” są tak samo szczęśliwe i co dokładnie mają na myśli. Możliwe, że ktoś, kto nigdy nie był w dobrze funkcjonującym związku i nie doświadczył w nim szczęścia oraz spełnienia, nawet nie wie o tym, że mógłby być szczęśliwy jeszcze bardziej. To tylko moja hipoteza.

Jakie warunki zatem z punktu widzenia ustawień systemowych powinny zostać spełnione, żeby pojawiła się szansa na szczęście w miłości? Po pierwsze bardziej atrakcyjne dla mężczyzn i lepiej funkcjonujące w związkach z nimi są kobiety, które kochają i szanują swoje matki. Podobnie kobiety odbierają jako bardziej atrakcyjnych mężczyzn, którzy są we własnym sercu w zgodzie ze swoimi ojcami. Osoby, które odrzucają rodzica tej samej płci, mają mniej rozwinięte właściwości przypisywane tej płci i wybierają podobnych partnerów, czyli np. kobieta, która ma w sobie dużo męskiej energii, wybiera mężczyznę, który ma bardzo rozwinięte właściwości żeńskie – w ten sposób się uzupełniają. Kobieta i mężczyzna najczęściej nie czują się spełnieni w takim związku, choć może on trwać bardzo długo.

Wiele osób, często sobie tego nie uświadamiając, wcale nie chce lub nie może emocjonalnie angażować się w relację z drugą osobą.  Dużo mówi się o wolności „od czegoś”, ale jest też wolność „do czegoś”, czyli w tym przypadku taka, że ma się psychiczny nadmiar, żeby dzielić z kimś swoje życie. Jeśli chcemy z kimś nawiązać głęboką relację, musimy się przed tą osobą otworzyć – pokazać jej się nago, nie tylko fizycznie, ale też psychicznie oraz narazić się na odrzucenie. Musimy też sobie pozwolić czuć, otworzyć się emocjonalnie i zaryzykować, że to nie zostanie w pełni odwzajemnione. To wymaga odwagi. Osoby, które nie przepracowały traum ze swojego dzieciństwa oraz tych przejętych od przodków, najczęściej takiej odwagi nie mają. Odrzucenie lub porzucenie oznaczałoby dla nich zbyt duży ból…

Hellinger mówi, że wejście w związek partnerski jest w pewnym sensie przejściem od dzieciństwa i młodości do dorosłości oraz że dopiero kobieta, która ma partnera, staje się w pełni kobietą, a mężczyzna, który ma partnerkę, staje się w pełni mężczyzną.

Wiele związków zaczyna się od zakochania, które polega na idealizacji: dostrzegamy tylko pozytywne cechy partnera. Naszym pierwszym wzorcem relacji jest relacja z matką. Do około ósmego miesiąca życia nawet nie wiedzieliśmy, że jesteśmy odrębną istotą. Matka była dla nas całym światem, wszystkim, co znaliśmy i wszystkim czego pragnęliśmy. Z czasem nasza matka okazała się być kimś, kto jest na zewnątrz, kimś kogo nie możemy mieć na wyłączność, kimś kto może odejść, czyli kimś kto nie jest idealny…

Jednak tęsknota za taką totalną bliskością w nas pozostała. Szczególnie wczesne, młodzieńcze zakochania są oparte na nieuświadomionym poczuciu, że wreszcie znalazło się idealną matkę, która zaspokoi wszystkie nasze potrzeby. To oczywiście okazuje się w pewnym momencie niemożliwe i ponownie doznajemy bolesnego rozczarowania. Dojrzały człowiek po okresie zakochania jest w stanie przejść do tzw. ‚miłości od drugiego wejrzenia’, niedojrzały kończy relacje i zmienia partnerów wraz z ustaniem fazy zakochania (podobno może ona trwać do 3 lat).

Bert Hellinger uważa, że właśnie to, co zaczyna się po tym, jak zakochanie minie jest miłością. Dopiero wtedy widzimy człowieka takim, jaki on jest – z jego wadami i zaletami. „To, co doskonałe, nie jest dla nas pociągające. Spoczywa w sobie, z dala od normalnego życia. Kochać można tylko niedoskonałe. Do wzrostu pobudza nie to, co doskonałe, lecz tylko to, co niedoskonałe” – pisze autor. Nasz partner nie jest i nie będzie idealny – to jest piękne i stanowi o jego wyjątkowości.

Dlatego w ustawieniach systemowych jednym z pierwszych warunków szczęśliwej relacji jest zgoda na partnera dokładnie takiego, jakim jest. Przyjęcie go do serca takim, bez prób zmieniania. Wewnętrzne powiedzenie mu: „tak, widzę jaki jesteś i takiego Cię chcę”. Brzmi prosto i logicznie. Jednak w praktyce jest to bardzo trudne, szczególnie dla kobiet.

My, kobiety, z racji tego, że mamy bardziej rozwiniętą intuicję oraz większy wgląd w emocje, często czujemy się lepsze i chciałybyśmy, żeby mężczyzna stał się podobny do nas (w rzeczywistości tylko nam się tak wydaje i na głębszym poziomie wcale tego nie chcemy). Dodatkowo zdarza nam się kierować swoje opiekuńcze instynkty zamiast na dziecko, w kierunku mężczyzny. Jeśli do tego dojdzie jeszcze chęć wychowywania go, sytuacja staje się coraz mniej atrakcyjna dla mężczyzny. W drugą stronę oczywiście też to działa – mężczyźni również często chcą zmienić swoje partnerki w jakiś sposób.

Mężczyzna i kobieta różnią się od siebie nie tylko ze względu na swoją płeć i związane z nią właściwości, ale również z tego powodu, że wychowali się w różnych rodzinach i otrzymali w nich odmienne systemy wartości oraz wzorce relacji. Nawet jeśli nam się wydaje, że kiedyś się zbuntowaliśmy i odrzuciliśmy wzorce z domu rodzinnego, to w rzeczywistości są one o wiele silniejsze i głębiej zakorzenione niż jesteśmy w stanie to dostrzec. Dlatego mężczyzna i kobieta muszą nauczyć się żyć ze sobą, głęboko szanując swoją odmienność.

W czasie ustawień systemowych można zaobserwować jak silnie każdy człowiek jest związany ze swoimi rodzicami, nawet jeśli myśli, że jest wręcz odwrotnie. Człowiek w pewnym sensie powstał ze swoich rodziców, spędził z nimi bardzo ważną część swojego życia i wiele z tego, kim jest, pochodzi od nich. Dlatego partnera należy przyjąć razem z jego rodzicami i innymi przodkami oraz wewnętrznie im podziękować za to, że przekazali życie dalej. Jeśli nie szanujemy lub odrzucamy, któregoś z rodziców partnera, to niszczymy relację z nim.

Następnym warunkiem udanego związku, który zauważył Bert Hellinger jest równowaga między dawaniem i braniem. Bycie w związku zaczyna się od świadomego lub nieuświadomionego uznania, że się partnera chce i potrzebuje oraz że ta druga osoba ma coś, czego my nie mamy, a my mamy coś, co możemy i chcemy jej dać. Relacje z innymi ludźmi z psychologicznego punktu widzenia są nam niezbędne, a potrzeby fizycznej bliskości, seksualne oraz rodzicielskie, możemy zaspokoić właśnie dzięki związkowi miłosnemu.

Postawa typu: „jestem wolny i niczego od ciebie nie potrzebuję”, najczęściej oznacza, że dana osoba nie chce lub nie potrafi się wiązać. Hellinger pisze, że nie każdy wszystko może dać i nie każdy może wszystko wziąć. W związku należy to uszanować. Jeśli chcemy dać za dużo, a druga strona nie może tego przyjąć, to szkodzimy relacji. Jeśli nie chcemy nic przyjąć od partnera, to w pewnym sensie go odrzucamy.

W dobrze funkcjonującym związku istnieje swobodna wymiana w „dobrym” (może też być w „złym”), partnerzy wymieniają się pozytywnymi rzeczami na różnych płaszczyznach. „Najwyższą rzeczą, jaką można podarować partnerowi, jest szacunek i uznanie” – pisze Bert. Jeśli kochamy partnera, przyjmujemy od niego, a następnie oddajemy mu trochę więcej i wtedy on oddaje nam jeszcze więcej. W taki sposób ta wymiana powoli rośnie, dając obojgu poczucie szczęścia i spełnienia.

Między kobietą a mężczyzną „kontakt zaczyna się od patrzenia. A mianowicie od przyjaznego patrzenia”. Potem zakochujemy się albo nie, mówimy partnerowi wewnętrznie TAK i obdarowujemy się wzajemnie swoim czasem, uwagą, troską, wzbogacamy kobiecymi i męskimi właściwościami, innym punktem widzenia i zwykłą obecnością… „Spełnienie miłości ma głębokie działanie w duszy: mężczyzna i kobieta zostają ze sobą nierozerwalnie związani. Nie są już wolni, nawet jeśliby tego chcieli”.

 

Źródła:

 

Neuhauser Johannes (red.), Miłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015

Hellinger Bert, Die Liebe des Geistes. Was zu ihr hinfuhrt und wie sie gelingt, Hellinger Publications 2016

Hellinger Bert, Nowe rozważania. Wiedzieć skąd, Wydawnictwo Vigaro, Warszawa 2016

Zdjęcia:

https://bashny.net/t/en/317519

https://www.facebook.com/PsychoterapiaCialem

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Prev Post